Covenant
Podziemne królestwo. Wielkie budowle, ostry dźwięk kilofów drążących skałę, klejnoty, ataki goblinów, orków i trolli, rubaszne śpiewy nad kuflami piwa, brody, krasnoludy. Moria! Tu się oddycha, parafrazując klasyka. Stop! Zaraz, to nie ta opowieść. A może coś o kwitnącej wiśni, samurajach i tych sprawach? Nie, to też nie ten klimat, chociaż coś jednak jest na rzeczy, bo świat Covenant wygląda jak wyciągnięty z dzieła Tolkiena, a mechanika przywodzi na myśl krótką kołderkę znaną z Białego Zamku.