Klany z Bagien gra planszowa | Kontrola Jakości
W tym materiale pokazuję całą zawartość pudełka gry „Klany z Bagien” w polskiej wersji językowej od Muduko i omawiam jakość wykonania gry.
Czytaj, słuchaj, oglądaj blogi na naszej platformie
W tym materiale pokazuję całą zawartość pudełka gry „Klany z Bagien” w polskiej wersji językowej od Muduko i omawiam jakość wykonania gry.
Mieliście kiedyś sytuację, w której patrzyliście na grę planszową i jej wygląd zupełnie nie pasował Wam do tego czym ta gra jest? Na przykład cukierkowe, śliczniusie grafiki w grze, która jest dość ciężkim eurasem. Dokładnie jak w Sweet Lands.
Nieśmiały powrót po wakacyjnej przerwie. Przydałoby się więc usiąść do czegoś grubszego, co też uczyniliśmy. W dzisiejszym odcinku pojawią się wątpliwości, rozważania teoretyczne i metaforyczne podsumowania przez analogie. Zapraszamy do słuchania.
Swego czasu Vlaada Chvátil był jednym z najmocniejszych, jeśli nie po prostu najmocniejszym nazwiskiem w świecie planszówek. Na jego dorobek składają się bardzo zróżnicowane, ale w wielu wypadkach absolutnie kultowe tytuły. Cywilizacja: Poprzez Wieki, Mage Knight, Pictomania, Ciężarówką przez Galaktykę – to wszystko wielkie hity, ale nieco już posunięte w latach. W 2015 roku natomiast na rynku pojawił się tytuł,
Podziemne królestwo. Wielkie budowle, ostry dźwięk kilofów drążących skałę, klejnoty, ataki goblinów, orków i trolli, rubaszne śpiewy nad kuflami piwa, brody, krasnoludy. Moria! Tu się oddycha, parafrazując klasyka. Stop! Zaraz, to nie ta opowieść. A może coś o kwitnącej wiśni, samurajach i tych sprawach? Nie, to też nie ten klimat, chociaż coś jednak jest na rzeczy, bo świat Covenant wygląda jak wyciągnięty z dzieła Tolkiena, a mechanika przywodzi na myśl krótką kołderkę znaną z Białego Zamku.
Nawet lata po skończeniu szkoły, wrzesień nieodmiennie kojarzy się z końcem lata i powrotem do obowiązków. Jeżeli skończyliście już wakacje i urlopy, ale wciąż żyjecie wspomnieniami, to na rynku pojawiła się gra, która może Was zainteresować. A jeśli zastanawiacie się, czy warto obrać Kierunek: Europa, zapraszam do lektury!
Gry abstrakcyjne mają od samego początku pod górę. Są przeważnie pozbawione efektownej oprawy graficznej albo nie mają fabuły, a jeśli już jakaś się pojawia, to na pierwszy rzut oka widać, że jest tylko formalnością i w zasadzie mogłoby jej nie być. Co tu sprzedawać w dzisiejszym kolorowym świecie, pełnym cudownych grafik i literackich opisów? Mechanikę? Phi. Dużo osób niestety tak myśli i później czuje się rozczarowanych piękną grą, która okazuje się płytka i nie stanowi większego wyzwania dla umysłu. Te same osoby bardzo często szerokim łukiem omijają „nieatrakcyjne” abstrakcyjne gry strategiczne, które mają problem z przebiciem się do masowego odbiorcy. I to jest błąd. Bo gry abstrakcyjne stawiają na jeden z najważniejszych elementów gier planszowych, czyli mechanikę. Mazing również nie próbuje niczego udawać, ale za to bardzo sprawnie wykręca umysł.
Kiedy światu zaczynają zagrażać wielkie monstra, to niezależnie od przyczyn, należy się tym zająć. Zwykle jest to robota dla bohaterów, uzbrojonych w równie wielkie miecze, łuki, czy młoty. W takich łowców bestii wcielamy się w grze Primal: Przebudzenie.
Mam bzika na punkcie zasad w grach. Planszówki, karcianki, gry wojenne, wszystko jedno – nie umiem dobrze się bawić, nie mając pewności, że gram w nie na 100% poprawnie. Jest to trudne zwłaszcza w rozbudowanych karciankach, w których między kartami dochodzi czasami do dziwacznych interakcji. Dziś postanowiłem jednak wykorzystać moje Osłabienie dla Waszego dobra i
Wezyr zwykle kojarzy się ze śliskim typem, który pragnie władzy absolutnej i córki sułtana jako nagrody. I zrobi wszystko, żeby to zdobyć. Ale okazuje się, że jako wezyr można też dbać w swoje miasto i mieszkańców. Tak jak w grze Baghdad: The City of Peace.
Planowałem wrócić do Was wcześniej, jednak, jak to zwykle bywa, worek chaosu życie pokrzyżowało plany. Wakacje, urlop i natłok obowiązków sprawiły, że musiałem odłożyć publikację w czasie. Na dodatek, wracam z tematem zupełnie innym, niż pierwotnie zakładałem.
Piękne plaże. Tętniące życiem wioski. Bogate porty. Pirackie kryjówki. A do tego morze pełne potworów. Życie pirata nie jest proste. Trzeba karmić załogę, dbać o statek i pilnować ludzi, którzy wysiadają na ląd. Takie rzeczy w Fortunes of Scoundrel Bay.